- Emilku! Syneczku! Chodź do mnie kochanie!
(no i proszę, doczekałam się drugiego brata...)
***
Kilkadziesiąt minut temu. Wróciłam do domu, a mama skarży się na Emila. Że wczoraj ona sprzątała, a on w tym samym czasie roznosił po domu paluszki i że znowu musi odkurzać. Idzie do pokoju, a Emil już na komodzie stoi i przymierza się do kolejnych smakołyków. W końcu słyszę:
- Ech, już bym wolała mieć w domu wnuczka niż tego kota.
(nie wiem czy to mówiła do siebie, do Emila czy może do mnie...?)
A oto Emil 'za młodu'
Emil - kuchenny asystent:
Ja - pokonana przez Emila - przegrałam walkę o paluszki ;)
Zapisz się na ten kurs spadochroniarski!!! Ale już!!! :D Mam za sobą lot na paralotni i wiem, że nie ma w życiu nic piękniejszego :) Powaga!
OdpowiedzUsuń na zawsze