Pranie w pralce. Obiad zjedzony. Teraz czas pozmywać i trochę ogarnąć mieszkanie. Niby nic... ale jakoś sprawia mi to teraz większą przyjemność niż wcześniej. Może dlatego że zostałam z tym wszystkim sama? I wiem że jak ja nie zrobię to będzie stał wielki syf?
Chociaż przepraszam, nie jestem sama. Teraz jestem ja i mój kot. I tak sobie razem mieszkamy, jej karma kosztuje więcej niż moje obiady. Ona brudzi a ja chodzę i sprzątam... Ona się do mnie przytula... a mnie serce mięknie :)
0 komentarze:
Prześlij komentarz